Wisła Płock przegrywała przed własną publicznością z Piastem Gliwice 0:2, ale po przerwie wyrównała. Mecz 13. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy zakończył się wynikiem 2:2. Na konferencji prasowej obaj szkoleniowcy przyznali, że kibice zobaczyli otwarte, ofensywne spotkanie.
Majewski: dobry początek, potem błąd
Trener Wisły Adam Majewski przyznał, że ma mieszane uczucia. Jego zdaniem płocczanie zaczęli bardzo dobrze i w pierwszych minutach mieli dwie dogodne sytuacje. – Już po sześciu minutach mogliśmy prowadzić 2:0 – powiedział. Okazji nie wykorzystano, a Piast po indywidualnym błędzie jednego z obrońców Wisły zdobył gola, a wkrótce drugiego. Majewski ocenił jednak, że jego zespół do przerwy nie grał źle.
Kluczowy był początek drugiej połowy. Wisła zdobyła kontaktową bramkę już w pierwszej akcji po przerwie. Trener tłumaczył, że w takich meczach trzeba szybko złapać kontakt, bo inaczej rośnie ryzyko kontry i kolejnej straty. Podkreślił, że jest dumny z drużyny, a przy odrobinie szczęścia płocczanie mogli strzelić jeszcze jednego gola i wygrać.
Myśliwiec: zabrakło chłodnej głowy
Daniel Myśliwiec, trener Piasta, zwrócił uwagę na błędy w obronie i chwile dekoncentracji w polu karnym. Jak mówił, utrata gola w pierwszej minucie drugiej połowy wytrąciła jego drużynę z rytmu, choć Piast nadal prowadził. Według niego zespół powinien był wtedy spokojnie kontrolować wynik. Przyznał, że oba zespoły chciały grać odważnie, co dało lepsze widowisko, ale jego piłkarze zawsze powinni walczyć o trzy punkty.


