Wisła Płock nie wywiozła punktów z Białegostoku. W meczu 12. kolejki PKO BP Ekstraklasy przegrała z Jagiellonią 0:1. Przez większość spotkania utrzymywał się bezbramkowy remis, ale gospodarze zdobyli zwycięskiego gola 7 minut przed końcem.
Niska obrona i kontry
Trener Wisły Adam Majewski przyznał na konferencji prasowej, że mecz nie ułożył się po myśli Płocczan, a jego drużyna była tego dnia słabsza. Jak tłumaczył, Wisła świadomie broniła się nisko, by odebrać rywalom atuty w rozgrywaniu piłki. Jagiellonia zaczęła z dużą determinacją i miała kilka okazji, ale do przerwy było 0:0.
Według Majewskiego w drugiej połowie gospodarze nadal przeważali, choć groźnych sytuacji było coraz mniej. Wisła miała dwie, trzy kontry, po których mogła strzelić gola. Odwołano też rzut karny po zagraniu ręką. – Bramka na 1:0 zmieniłaby obraz meczu – mówił trener.
Kontuzja Tavaresa
Majewski zwrócił uwagę na różnicę w szerokości kadr. W Jagiellonii zmiennicy dali impuls, a w Wiśle każda kolejna kontuzja jest problemem. W pierwszej połowie urazu doznał Sidnei Tavares. Nie wiadomo, jak długo będzie pauzował. – Szeroka, jakościowa kadra zrobiła różnicę – ocenił szkoleniowiec.
Mikołaj Łuczak z Jagiellonii mówił, że jego drużyna kontrolowała posiadanie piłki i dobrze zabezpieczała się przed kontratakami Wisły.
Według tabeli opublikowanej przez Interię po 12. kolejce Wisła z 14 punktami zajmuje 11. miejsce, a Jagiellonia z 15 punktami jest dziesiąta. Dla Białostoczan było to przełamanie serii czterech ligowych porażek.



